Historia moich dwóch porodów cz.I

Moja starsza córka Kornelia urodziła się w 2015 roku, ja miałam 23 lata i było to dziecko zaplanowane i przemyślane :)
Ciąża zaczęła się stresem ponieważ była na początku zagrożona- pojawił się krwiaczek przy kosmówce, ktory zagrażał płodowi [Korneli]. Z zagrożeniem wiązało się łykanie tabletek- luteina i inne służące podtrzymaniu, na szczęście na koniec I trymestru krwiaczek się wchłania a my cieszymy sie rozwijającym się zdrowo małżeństwem...do rozwiązania ciąża przebiegała dobrze.
Termin wyliczony przez Pania doktor nadejscia Kornelii na świat nie był zbyt sympatyczny- Wszystkich Świętych...takie szczęście, że córce na świat się nie śpieszyło[...] kilka dni po terminie skierowanie do szpitala...a tam juz pierwszego dnia założony cewnik, który zresztą bardzo szybko pęka, lekarka prowadząca moja ciążę mówi, że skoro tak sie stalo to raczej nic z tego nie wyjdzie i zaczniemy działać po weekendzie. [Warto zaznaczyc, że przez całą ciążę ani jednego skurczu]
Tu pojawił się pierwszy kryzys- wizja spędzenia w szpitalu weekendu w oczekiwaniu na cud.
I cud sie zdarzył tego wieczora...skurcze krzyżowe strasznie bolesne, ale nie wychodzące na ktg nie mogłam wyleżeć...jakiś młody lekarz na dyżurze chyba sie wystraszyl i skierował na porodówke bo przeciez Ktg pokazywalo Zero a ja zwijałam się z bólu[...]
Położna na porodówce nie za miła, nie mogłam leżeć ona kazała leżeć...byłam w oczekiwaniu na swoja Położną i męża którzy o północy musieli zerwać się z nóg i dojechać, od telefonu trwało to ok.1h więc przetrwałam z tą kobietą, ona była straszna niemiła i opryskliwa. Moja upragniona odsiecz przyjechała, mąż był ze mną- a gdy odchodził na chwilę za rękę trzymała mnie polożna...wszystko co się wtedy działo pamiętam jak za mgłą[...] prysznic, który bardzo pomaga w skurczach zwłaszcza w tych krzyżowych, zastrzyk przeciwbólowy w tyłek i gaz rozweselający, ktory działał na mnie jak 0.5 litra %
Zaczęły sie parte, nie wiem ile trwały ale już nie miałam siły[...] "musi Pani przeć bo jak nie to idę po vacum"...urodziłam tak ze strachu jak usłyszałam to czarodziejskie słowo VACUM urodziłam- 4:30.
Radość,łzy dużo szczęścia!
Pierwsze godziny po porodzie to euforia, ale gdy to schodzi pojawia się no właśnie co...u mnie płacz i rozpacz, że nie jestem w domu[...] kamień z serca spadł kiedy usłyszałam w 2 dobie życia, że mozemy wyjść do domu uff...
Pierwsze tygodnie ciężkie wiadomo hormony ten jak, że znany baby blues ale po kilku tygodniach sie wyciszyło...
Czy z synem było tak samo,podobnie czy zupełnie inaczej ? Będzie szansa i o tym przeczytać...c.d.n

Jeżeli czytacie zostawiajcie po sobie ślad ;)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

A jednak...

Dlaczego? Po co? Co ja tutaj robię?

Historia moich dwóch porodów cz.II