Baby blues..a może coś więcej

Po pierwszym porodzie mój stan psychiczny był kiepski....tylko wtedy to był taki typowy baby blues, po drugim porodzie[...] tym razem mój organizm zareagował zupełnie inaczej[..]
Będąc w drugiej ciąży byłam przekonana, że po porodzie wszysyko bedzie szło jak po maśle, przecież to już drugie dziecko i wiem co i jak.
Już dnia w którym wróciłyśmy ze szpitala do domu coś zaczęło się dziać, wewnetrzny strach, płacz...
Pierwszy tydzień mąż był z nami w domu, ja w rozsypce,jak musiał wyjść byłam przerażona i z zegarkiem w ręku przy oknie czekałam z małym jak wróci.
Położna wraz z moja lekarka prowadzącą zgodnie mówiły baby blues, hormony....pić szałwie 2-3 tugodnie i wszystko wróci do normy...
Raz było lepiej raz gorzej, najgorsze było to że żołądek był ściśnięty a ja przez to nie moglam jeść, a nad rane spać budzilam sie z tym dziwnym uczuciem kolo 5.
Byłam zła bo zmęczona, zapłakana a to nie odpuszczało córka mówiła "mama nie płacz ". Po tygodniu było już lepiej, a mąż wrócił do pracy...po dwoch tygodniach wszytskie objawy zniknęły zaczęłam normalnie funkcjonowac.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

A jednak...

Dlaczego? Po co? Co ja tutaj robię?

Historia moich dwóch porodów cz.II